---
Dlaczego właśnie osiemnaście?
Dlaczego ten, nie inny, wiek?
Czy odtąd już się widzi jaśniej?
Czy odtąd mądrym jest już człek?
Czemu egzamin dojrzałości?
Czym jest dojrzałość? Kto to wie?
Jak długo trzeba w życiu pościć,
By myśleć dobrze, a nie źle?
Czy można stać się, zamiast stawać?
Jak wielki jest ten w czasie punkt,
Gdy (nagle ?) zacznie nam się zdawać,
Że miałki był wcześniejszy bunt?
I ile książek zamknąć trzeba,
Żeby zrozumieć, jak Pascal*,
Że pełnej wiedzy nigdzie nie ma,
A znów z niewiedzy -- tylko żal...
Czy to nie czas, w te urodziny
Napisać swój ostatni wiersz?
Niech rzuci kamień, kto bez winy...
Jak walczyć z winą wszak już wiesz.
Wiersze pisz zawsze. Punkt rozciągnij,
By zmieścił się w nim wieczny maj.
Tych przeczytanych nie licz ksiąg, i...
Powtórz za Goethem: "Chwilo, trwaj!".
-----------------------------------------------
* "Nie wiem, kto mnie wydał na świat,
czym jest świat, czym ja sam,
żyję w okropnej niewiedzy wszystkich rzeczy"
(Pascal: Myśli)
Dla Marty N od Wujka Ch
17.10.2008
sobota, 25 października 2008
poniedziałek, 13 października 2008
Kabaret Starszych Panów
---
Na półwiecze Kabaretu Starszych Panów
(Na melodię "Herbatki")
Z rozkoszy tego świata ilości niepomiernej
Zostanie nam po latach dwóch dżentelmenów wiernych...
I nieraz się w piernatach pomyśli w nocnej porze:
Na troski tego świata Kabaret wszak pomoże.
Kabaret Starszych
Panów nam daj!
To dla nas, to dla nas,
Jedyny jest raj!
Panowie, Panowie, Panowie...
... bis
Kabaret na cwaniactwo, Kabaret na brzydotę,
Kabaret na smuteczek, na to, co będzie potem...
Melonik, surdut, plastron... Po prostu pełen sznyt.
Kabaret to lekarstwo na nasz nie-zacny byt.
Kabaret Starszych
Panów nam daj!
To dla nas, to dla nas,
Jedyny jest raj!
Panowie, Panowie, Panowie...
... bis
Tam szampan i ostrygi... Do szprotek jest pieprzówka...
Tam -- tylko by zrymować -- pojawia się gotówka.
Tam z latem odlatują leciutkie vol-au-vents,
Na stole pomidory jak dwa słoneczka są.
Kabaret Starszych
Panów nam daj!
To dla nas, to dla nas,
Jedyny jest raj!
Panowie, Panowie, Panowie...
... bis
Tak wdzięczni, że nas darzysz (pod koniec już sezonu...),
O Tobie będziem marzyć, Twój humor czule chłonąc...
A potem, syci wzruszeń, poprzestaniemy na tym,
Bo dla nas jest Kabaret w emocje... zbyt bogaty.
Kabaret Starszych
Panów nam daj!
To dla nas, to dla nas,
Jedyny jest raj!
Panowie, Panowie, Panowie...
... bis
16/10/2008
Na półwiecze Kabaretu Starszych Panów
(Na melodię "Herbatki")
Z rozkoszy tego świata ilości niepomiernej
Zostanie nam po latach dwóch dżentelmenów wiernych...
I nieraz się w piernatach pomyśli w nocnej porze:
Na troski tego świata Kabaret wszak pomoże.
Kabaret Starszych
Panów nam daj!
To dla nas, to dla nas,
Jedyny jest raj!
Panowie, Panowie, Panowie...
... bis
Kabaret na cwaniactwo, Kabaret na brzydotę,
Kabaret na smuteczek, na to, co będzie potem...
Melonik, surdut, plastron... Po prostu pełen sznyt.
Kabaret to lekarstwo na nasz nie-zacny byt.
Kabaret Starszych
Panów nam daj!
To dla nas, to dla nas,
Jedyny jest raj!
Panowie, Panowie, Panowie...
... bis
Tam szampan i ostrygi... Do szprotek jest pieprzówka...
Tam -- tylko by zrymować -- pojawia się gotówka.
Tam z latem odlatują leciutkie vol-au-vents,
Na stole pomidory jak dwa słoneczka są.
Kabaret Starszych
Panów nam daj!
To dla nas, to dla nas,
Jedyny jest raj!
Panowie, Panowie, Panowie...
... bis
Tak wdzięczni, że nas darzysz (pod koniec już sezonu...),
O Tobie będziem marzyć, Twój humor czule chłonąc...
A potem, syci wzruszeń, poprzestaniemy na tym,
Bo dla nas jest Kabaret w emocje... zbyt bogaty.
Kabaret Starszych
Panów nam daj!
To dla nas, to dla nas,
Jedyny jest raj!
Panowie, Panowie, Panowie...
... bis
16/10/2008
poniedziałek, 4 sierpnia 2008
Mój pierwszy teść
---
Mój pierwszy teść był fajny gość...
Chociaż w przerębli zmarzłem na kość ;-(
Metr dziewięćdziesiąt z groszkami miał.
Ważył ze kwintal -- chłop był na schwał.
Bez brody-m widział go tylko raz.
Tak raz w dekadzie golił se twarz.
Niby normalny... Choć kilka fiź
Miał (jak każdy). Widzę do dziś:
Mozart, przy którym płynęły łzy,
Samych Giovannich... dwadzieścia trzy.
Rower -- by wszystkim zrobić na złość:
Nie obtrąbili, to nie miał dość!
Fobie: choroba, starość i UKRz*...
Był ateistą... Odpuść mu Bóg'ż.
Wedle zodiaku niby był Byk,
Lecz kochał wodę, jak chyba nikt:
Jachty, jaccuzi, pływanie, nur...
Bezdech klasyczny, zjeżdżanie z rur.
O pracy gadał tyle, co nic...
Niby, że prof. to taki Witz.
Alkohol cenił, lecz nie pił win.
Brał okowitę -- na doła klin.
Jeśli piweńko, to tylko sztronk...
Uwielbiał pierdzieć ("Nie ma, jak bąk!").
Kochał pecety, nie kopcił ćmik,
Gdzieś tam przy kulszach miał mały zmyk.
Mógłbym tak dalej, lecz co to da?
Pierwszego teścia raz się ma.
Więc myślę sobie... nim powiem "cześć":
Jaki też będzie mój drugi teść?
* Utrata Kontaktu z Rzeczywistością
(4.08.2008)
Mój pierwszy teść był fajny gość...
Chociaż w przerębli zmarzłem na kość ;-(
Metr dziewięćdziesiąt z groszkami miał.
Ważył ze kwintal -- chłop był na schwał.
Bez brody-m widział go tylko raz.
Tak raz w dekadzie golił se twarz.
Niby normalny... Choć kilka fiź
Miał (jak każdy). Widzę do dziś:
Mozart, przy którym płynęły łzy,
Samych Giovannich... dwadzieścia trzy.
Rower -- by wszystkim zrobić na złość:
Nie obtrąbili, to nie miał dość!
Fobie: choroba, starość i UKRz*...
Był ateistą... Odpuść mu Bóg'ż.
Wedle zodiaku niby był Byk,
Lecz kochał wodę, jak chyba nikt:
Jachty, jaccuzi, pływanie, nur...
Bezdech klasyczny, zjeżdżanie z rur.
O pracy gadał tyle, co nic...
Niby, że prof. to taki Witz.
Alkohol cenił, lecz nie pił win.
Brał okowitę -- na doła klin.
Jeśli piweńko, to tylko sztronk...
Uwielbiał pierdzieć ("Nie ma, jak bąk!").
Kochał pecety, nie kopcił ćmik,
Gdzieś tam przy kulszach miał mały zmyk.
Mógłbym tak dalej, lecz co to da?
Pierwszego teścia raz się ma.
Więc myślę sobie... nim powiem "cześć":
Jaki też będzie mój drugi teść?
* Utrata Kontaktu z Rzeczywistością
(4.08.2008)
piątek, 25 lipca 2008
Śmierć Euterpe V
---
Kiedyś deszcz smagał mą gorącą głowę
I kąpał ją wiatr swymi potokami
Rozmywając mi włosy
Gdy szedłem
Kiedyś dotykałem nagich czarnych gałęzi
Które drżały przestraszone na wietrze
I uspokajałem je
Ciepłem dłoni
Kiedyś zanurzałem rękę w mokrą trawę
I skropioną przyciskałem do twarzy
I dotykałem wargami
Jasnych kropel
Kiedyś (bardzo dawno) wchodziłem boso w kałużę
I rozpryskiwałem stopami błoto
I znów biegłem je umyć
Pod rynną
Kiedyś z przeciągłych smutnych westchnień wiatru
Ukryty pod pniem zwalonej mokrej sosny
Poemat układałem wspaniały
Drżąc z zimna
Teraz ... narzekam, co za fatalna pogoda
(17.01.1974)
Kiedyś deszcz smagał mą gorącą głowę
I kąpał ją wiatr swymi potokami
Rozmywając mi włosy
Gdy szedłem
Kiedyś dotykałem nagich czarnych gałęzi
Które drżały przestraszone na wietrze
I uspokajałem je
Ciepłem dłoni
Kiedyś zanurzałem rękę w mokrą trawę
I skropioną przyciskałem do twarzy
I dotykałem wargami
Jasnych kropel
Kiedyś (bardzo dawno) wchodziłem boso w kałużę
I rozpryskiwałem stopami błoto
I znów biegłem je umyć
Pod rynną
Kiedyś z przeciągłych smutnych westchnień wiatru
Ukryty pod pniem zwalonej mokrej sosny
Poemat układałem wspaniały
Drżąc z zimna
Teraz ... narzekam, co za fatalna pogoda
(17.01.1974)
Lepieje bałtyckie
---
Lepsze nad Bałtykiem picie,
Niż jak Cię wykoszą (w życie)...
Lepsze picie nad Bałtykiem,
Niźli ksiądz jest z wiatykiem...
Lepsze nad Bałtykiem chlanie,
Niźli pączki... i chęć na nie.
Lepiej nad Bałtykiem w dziub
Dać se, niźli wczesny grób.
(7/04/2008)
Lepsze nad Bałtykiem picie,
Niż jak Cię wykoszą (w życie)...
Lepsze picie nad Bałtykiem,
Niźli ksiądz jest z wiatykiem...
Lepsze nad Bałtykiem chlanie,
Niźli pączki... i chęć na nie.
Lepiej nad Bałtykiem w dziub
Dać se, niźli wczesny grób.
(7/04/2008)
środa, 18 czerwca 2008
Plateau
---
Co ja wreszcie mogę za to,
Że tak bardzo lubię plateau?
W geometrii zaś to głównie
Tę pochyłą ... ale równię!
W seksie znowuż mnie podnieca
Ta praktyka... No... Carezza :-)
Szczytowanie... Potem dół?
Wolę z równym blatem stół...
Od falsetu zaś i altu
Wolę gładkość ja Gleichschaltu.
Tu milioner... Tam bradiaga...
Milsza mi jest równowaga.
Nagłe zwroty? Co to, to nie!
Świetnie znoszę monotonię...
Co dzień, kiedy wstaję rano,
Miło mi, że jest tak samo.
I tak ... Prosto, jak po drucie
Idzie stoik... z tym przeczuciem,
Że, gdy dojdzie na kraj świata...
Spadnie... bo nie umiał latać.
(18.06.2008)
Co ja wreszcie mogę za to,
Że tak bardzo lubię plateau?
W geometrii zaś to głównie
Tę pochyłą ... ale równię!
W seksie znowuż mnie podnieca
Ta praktyka... No... Carezza :-)
Szczytowanie... Potem dół?
Wolę z równym blatem stół...
Od falsetu zaś i altu
Wolę gładkość ja Gleichschaltu.
Tu milioner... Tam bradiaga...
Milsza mi jest równowaga.
Nagłe zwroty? Co to, to nie!
Świetnie znoszę monotonię...
Co dzień, kiedy wstaję rano,
Miło mi, że jest tak samo.
I tak ... Prosto, jak po drucie
Idzie stoik... z tym przeczuciem,
Że, gdy dojdzie na kraj świata...
Spadnie... bo nie umiał latać.
(18.06.2008)
piątek, 30 maja 2008
Nie jestem samcem alfa
---
(rozmyślania w "Ptasim Radiu")
Nie jestem samcem alfa...
(Lecz zwieracz mam nietknięty).
Korzyści jest z omegi
Od włosów aż po pięty.
Gdy wstaję (koło ósmej),
To co i raz się wzruszę...
Gdy myślę o tym wszystkim,
Czego ja (już) nie muszę:
Tkwić w korku, szukać miejsca,
Podmaślić sekretarce,
Mieć zarząd (radę, samit),
Czy inne takie harce...
Stan konta sprawdzić w locie
Na ważny byznys lancz
Z facetem, co - miast "włączać"
Uparcie mówi "włãcz".
Nie muszę przewodniczyć,
Nie muszę być pro/anty,
Nie muszę nakazywać
I starać się o granty.
Nie muszę żony skrzyczeć,
Gdy na nią czuję gniew.
Nie muszę płodzić syna
Ni sadzić żadnych drzew.
Nie muszę mieć opinii
Re co powiedział Głódź.
I mogę w "Ptasim Radiu"
Spokojnie kątempluć.
(29/05/2008)
(rozmyślania w "Ptasim Radiu")
Nie jestem samcem alfa...
(Lecz zwieracz mam nietknięty).
Korzyści jest z omegi
Od włosów aż po pięty.
Gdy wstaję (koło ósmej),
To co i raz się wzruszę...
Gdy myślę o tym wszystkim,
Czego ja (już) nie muszę:
Tkwić w korku, szukać miejsca,
Podmaślić sekretarce,
Mieć zarząd (radę, samit),
Czy inne takie harce...
Stan konta sprawdzić w locie
Na ważny byznys lancz
Z facetem, co - miast "włączać"
Uparcie mówi "włãcz".
Nie muszę przewodniczyć,
Nie muszę być pro/anty,
Nie muszę nakazywać
I starać się o granty.
Nie muszę żony skrzyczeć,
Gdy na nią czuję gniew.
Nie muszę płodzić syna
Ni sadzić żadnych drzew.
Nie muszę mieć opinii
Re co powiedział Głódź.
I mogę w "Ptasim Radiu"
Spokojnie kątempluć.
(29/05/2008)
Subskrybuj:
Posty (Atom)