niedziela, 12 kwietnia 2009

Wieczorem

---
Nie mogę pozbyć się tej myśli:
Jak się posilisz, tak się wyśpisz.

12.04.2009

piątek, 10 kwietnia 2009

Wielkanoc 2009

---

Daj każdemu, co tam chce...
Żeby mu nie było źle.

Żeby jajek moc na stole,
Żeby lek był na niedole,

Wierzącemu -- wielki dzwon:
Żeby znów zmartwychwstał On...

Ateiście, znowuż, daj...
Spokój ducha, oprócz jaj.

Groszem sypnij, wodą lej,
Chmury odpędź... Chamstwa? Mniej :-)

Starym seks niech idzie w smak.
Niech nie czynią byle jak...

Młodym -- wypasionych bryk,
(Do ziomali mykną w mig!).

Bogaczowi daj sumienie,
Żebrakowi -- złudę, że nie.

Mnie zaś... pośród ciast i mięs --
Wiarę w ludzi, wiarę w sens.

10.04.2009

sobota, 14 marca 2009

UKRz... czyli Utrata Kontaktu z Rzeczywistością

---

Z przytoczonych dzisiaj tu krzt*
Najważniejszy będzie UKRz.

Myślisz: "Młodzież teraz głupsza"?
To już pewne: ty masz UKRza!

Się w "galerii" nie chcesz mrowić?
Też zawdzięczasz to UKRzowi...

Nie wiesz czemu obciach - w futrze?
Możesz witać się z swym UKRzem.

Świat (gdyś wyszedł za swój próg) - szu**?
Otoś już głęboko w UKRzu!

Kiedyś - pięknie! Dziś - do bani!
Świat wychodzi ci ... UKRzami...

(14.03.2009)
---------
* Gen.pl. od "krzta"
** Wielki Szu

czwartek, 19 lutego 2009

Dwa latka w Drugim Życiu...

---
Dwa latka mieć na starość przedziwnym jest...
I hatchie (mały smoczek) jest debest?

Przedziwnie być transseksem z miasta Gor...
Przedziwnie teksturować w garnku por.

Przedziwnie, gdy się treska nie rezuje...
Chimerka cię usztywnia w ludzką tuję,

Gdy zdjęć masz już ze świata kilka giga,
Lecz filmik (brak kodeka) ci nie śmiga,

Gry grifer poprzestawiał wszystkie primy,
A kumple mówią: "SL? Toż to Simy!".

Dwa latka mieć na starość jest przecudnie...
Niejasne? Ctrl-Shift-Y: zrób południe!

To jest tłumaczenie z angielskiego oryginału.

(21.03.2009)

wtorek, 3 lutego 2009

Marsz morsów

-------

Już od września, aż do marca
Jest na morsowanie sezon,
Mors, od dziecka aż do starca,
Cieszy ciało tą imprezą.

Refren:
Kto w mróz mężnie pręży torsy?
To morsy! To morsy!
Kto to robi nie dla forsy?
To morsy! To morsy!

Czy w przerębli, czy z kaczkami,
W zimnej wodzie nurza ciało...
Czy on boi się? Ani, ani!
Zawsze będzie mu się chciało!

Refren:
Kto w mróz mężnie pręży torsy?
....

Żaden wstyd mu, żadna ujma...
Patrzcie sobie, wy - w kożuchach!
Na mróz mors klubowy strój ma:
Kąpielówki i hart ducha!

Refren:
Kto w mróz mężnie pręży torsy?
....

Isjasz, zgaga i lumbago?
Mors nic o nich nie wie zgoła...
Grypa też się nie ima go.
W kwestii fitness ma mors fioła.

Refren:
Kto w mróz mężnie pręży torsy?
....

Chcesz spróbować morsowania?
Przyjdź, radością swą się dziel!
Nasza grupa jest z Poznania:
Poznan.morsy(dot)pl.

Refren:
Kto w mróz mężnie pręży torsy?
....

(03.02.2009)

Melodia marsza morsów autorstwa Zbigniewa Krzyżyńskiego (do karaoke):

wtorek, 13 stycznia 2009

Wena

---
Nie idzie mi dzisiaj wena...
Nic mi nie chce spaść zez pena.

Taka niemoc. Taki blok.
Taki tydzień, czy też rok?

Na nic ginko, nootropil...
Na nic Schnapps (co bóle topi).

Poszła wena se i już.
(Żadnych szaleństw, żadnych burz).

Tak bez weny mam już być?
W każdym z moich obu żyć?

Palce bębnią... Umysł mdleje...
Co się dzisiaj ze mną dzieje?

Marny Częstoch? Tylko tyle?
W mózgu kręcą się k(w)adryle...

Nie pomoże żadna z jóg,
Gdy fortepian ryms o bruk...

Nawet Mozart? Wszyscy święci!
Strasznie mi się w głowie kręci...

Może grypa, niech ją ... mać?
Pieprzę wszystko! Idę spać!

(13.01.2009)

niedziela, 11 stycznia 2009

Mój pogrzeb

---
Więc jeśli tak jednak być musi
Więc jeśli nie można inaczej
Mam do was prośbę maleńką
Prośbę niewiele znaczącą

Ja nie chcę żałobnych konduktów
I nie chcę achów i szlochów
Wystarczy mi trumna prościutka
Na twardych ramionach przyjaciół

Niech będzie ich wtedy czterech
I niech ubiorą się ciepło
Bo zwykle tak jest na cmentarzach
Że wiatr wściekle zawiewa

A jeśli kochana przyjdziesz
I mnie pożegnać zapragniesz
Weź z sobą swój szalik wełniany
I weź kolorową sukienkę

Ubierz się w płaszczyk niebieski
Który tak bardzo lubiłem
I mamę moją podtrzymaj
Gdy ramię jej męża nie starczy

A gdyby niebo chmurzyste
W Twych oczach skroplić się chciało
To nie zabraniaj mu tego
Lecz zetrzyj je lekko z policzków

I gdy ma trumna już zniknie
Pod grubą warstwą glinianą
Nie płacz już więcej nie marznij
Wytrzyj swój nosek i odejdź

A o grabarzach wspomnijcie
Bo z siłą kopali łopatą
Dajcie im trochę napiwku
Bo smutek nie jest ich rzeczą

A potem się nie oglądajcie
I odejdźcie, odejdźcie naprawdę
Wypijcie gorącą herbatę
Zaziębienie was wtedy ominie

Gdy będę widział was siedmiu
W walce z szarpaniem wichury
Idących do bramy cmentarza
Będę najbardziej spokojny

I może będzie nadzieja
Jeśli nadzieję mieć wolno
Że zamiast biadań zbytecznych
Zostaną serc waszych drobiny

Więc jeśli tak jednak być musi
Więc jeśli nie można inaczej
Niech będzie tak jak ja pragnę
Niegroteskowo i jasno.

(06.03.1974)