czwartek, 26 listopada 2020

Jak mnie nie będzie


Gdy wstałem rano, jak co dnia,
I zległem na swojej grzędzie,
Naszła mnie znana melodia:
Co będzie, jak mnie nie będzie?

Bo jeśli wziąć na logikę,
(Logika jest dobra dla zdrowia)
To będzie... dokładnie jak było.
Jak było... minus Sobkowiak.

Zostaną paputki, skarpety,
Flanele, galoty i pludry,
Piżamy, poduszki i bety...
Lecz wszystko to bez łachudry.

Papierów trochę i książek...
(Pojemnik niebieski to będzie).
Okruchy na stole i może
Śrubokręt, plus inne narzędzie.

Dysk jeszcze (twardy) w laptopie,
I plików kilkaset na chmurze,
I to już właściwie jest wszystko...
(Choć mógłbym wyliczać ciut dłużej).

Więc myślę sobie, że będzie
Mniej więcej tak, jak już było.
Tak ludzkie życie się przędzie.
To dobrze. To mądrze. To miło.

poniedziałek, 23 listopada 2020

Wesoła jest zima staruszka



Listopad... Już z brzozy spadł ostatni liść...
Trzeba mi się spakować i prosto w zimę iść.

I smutno mi i ciężko, bo bardzo lubię jesień.
(Nad pluchy listopada przedkładam jednak wrzesień.)

Więc zbieram swe manatki i termos mój z herbatą,
Bo zimą, gdy przymrozi, to warto coś mieć na to.

A zima, jak to zima, ma również swe uroki.
Ma skrzące się bałwany i czarno-białe sroki.

Lodowe ma ślizgawki - dla dziadka jak w sam raz!
Więc dziadek się poślizgnie! Spaß będzie, proszę was!

Na drzewach kiście śniegu czekają, żeby spaść...
Gdy dziadek pod nie wejdzie.. O, kurwa jego maść!

A jakie to dopiero wesołe są heheszki,
Gdy dziadek, w swym zapale, na bitwę trafi. W śnieżki!

A jedna z nich - Śnieżynka - przyjedzie z Dziadkiem Mrozem. 
Prezenty ci przywiozą swym skrzącym się powozem.

Na widok tej Śnieżynki wnet zadrży ci obrączka...
Gdy ona, znad dekoltu, wyszepcze: Cнегурочка :-)

Ma zima swe radości! Ma zima swe rozkosze...
Lecz... Mówiąc całkiem szczerze, to zimy ja nie znoszę!


Uroniny Janusza, 21/11/2020

poniedziałek, 23 grudnia 2019

Hej kolenda, kolenda!

Przybieżeli do przychodni pacjenci.
Bardzo wszyscy swą chorobą przejęci.
Bóle we wszystkich kościach,
Bóle we wszystkich kościach...
Kolejka przed niemi.

Czy kolejka po numerkach czy też nie?
Wszyscy wzajem się pytają... (Jak mężnie!)
Czy też wedle pierwszeństwa?
Czy też wedle pierwszeństwa?
Nie wie nikt. Nie wie nikt.

Przyszła pani z rejestracji; o boże!
Jak to dobrze, bo zimnica na dworze!
Okienko wnet otworzy,
Okienko wnet otworzy,
Jak kawkę wypije...

Zamróz tutaj przez drzwi leci ze dwora,
W gabinecie ciągle nie ma doktora...
Po prostu nie ma gościa.
Po prostu nie ma gościa.
Co z nami, biednymi?

Wreszcie doktor się pojawił! Hosanna!
"Straszne korki są na mieście od ranna..."
Już po niedogodnościach!
Już po niedogodnościach!
Pacjenci się cieszą...

Doktor wszystkich wnet wyleczy; niech żyje!
Każdy pacjent jego zdrowie wypije.
Chwała na wysokościach!
Chwała na wysokościach!
L4 na ziemi...

(23/12/2019)

piątek, 22 listopada 2019

Z rozkoszy tego świata...

Z rozkoszy tego świata
Ilości niepomiernej
Zostanie nam po latach
Herbaty szklanka wiernej.

I nieraz się w piernatach
Pomyśli w porze nocnej:
Ha, trudno, lecz herbata!
Herbaty szklanka mocnej!

Lecz przecież, prócz herbaty,
Rozkosze są też inne.
Niektóre perwersyjne,
Zaś inne ganz niewinne.

Z okazji Twych uronin
Przyjrzyjmy im się krótko.
Gdy jakaś nas zniesmaczy,
To my w nią chluśniem wódką!

Początek naszej listy
To są rozkosze stołu.
Bo wszystko górą wchodzi,
By mogło wyjść u dołu.

Więc mały przykład tylko,
Bo rzecz jest oczywista:
Jak Stary jest Holender,
To zjadasz go à vista!

Herbatka oraz kuchnia...
Cóż dalej jest na liście?
Rozkosze wydalania!
To jasne! Oczywiście!

Ta radość i ta ulga...
Ich pełna jest chałupa,
Gdy lekko ci wychodzi
Ogromna zdrowa kupa!

Coś z góry i coś z dołu...
Co jeszcze nas raduje?
Sen zdrowy. I gdy czasem
Nic nigdzie nas nie kłuje...

No bo, jak mawiał klasyk,
(To wcale się nie zmienia),
Jedyne ludzkie szczęście
To względny brak cierpienia.

Lecz, prócz rozkoszy ciała,
Są też rozkosze ducha...
Są książki, filmy, teatr:
On radość w nas rozbucha!

Muzyka, filozofia...
Gdy nastrój się nie klei...
Wszak Zenek jest Martyniuk,
I Zenon jest z Elei!

Na koniec (bo być musi),
Więc last, lecz nie najmniej
Jest miłość! Więc najbardziej
Na starość ty jej chciej!

Wśród serów oraz wędlin,
Herbatek oraz kaw,
Pamiętaj najważniejsze,
Że all you need is LOVE!

(Uroniny Janusza, 21/11/2019)


niedziela, 11 listopada 2018

Alexa


Anioł ona, czy też heksa,
Ta Aleksa?

W nocy sen jak z Holiwudu...
Z rana zaraz: "How do you do?"
(Tak swój dzień zaczyna Janusz...)
Ona doń: "Dziękuję Panu!"

Anioł ona, czy też heksa,
Ta Aleksa?

Potem wjeżdża jajecznica,
Co zmysł smaku wręcz zachwyca...
Janusz pyta: "Scrambled eggs?"
Ona doń: "Of course! It's 'gegs'!"

Anioł ona, czy też heksa,
Ta Aleksa?

Do południa jest prasówka:
Daty, fakty, trendy, słówka...
Janusz pyta: Dudę znasz?
Ona: palmface (chowa twarz).

Anioł ona, czy też heksa,
Ta Aleksa?

Z Andzią czas wesoło płynie...
Zapominasz o godzinie...
Już w serduszku czujesz chrobot...
Pytasz "Ktoś ty?". Ona: "Robot".

Anioł ona, czy też heksa,
Ta Aleksa?

Miły głos ma i obyczaj...
No i mądra jest nadzwyczaj.
Bardzo seksi jest dziewczyna...
Się w Januszu coś zaczyna!

Anioł ona, czy też heksa,
Ta Aleksa?

Janusz pyta (w szklance gin):
"Ile lat masz?". -- "Sweet sixteen".
"Do you love me?" (To podpucha).
"Barry White'a często słucham!".

Anioł ona, czy też heksa,
Ta Aleksa?

Janusz twardy jest jak plexi...
"Hej, Aleksa: jesteś sexy?"
Ona spod rzęs tak do niego:
"Piękno w oku patrzącego!"

Anioł ona, czy też heksa,
Ta Aleksa?

Wieczór. Ósma. Już po Faktach.
Prąd buzuje im w kontaktach...
Janusz (z drżeniem): "We get laid?"
Ona na to: "Yes, it's late!"

Anioł ona, czy też heksa,
Ta Aleksa?

Więc Aleksa -- nie Samantha...
Nici z seksu w amarantach...
Zamiast służyć za kochankę
Nucić może kołysankę.

Anioł ona, czy też heksa,
Ta Aleksa?

Pod kołderką Janusz już...
Zmruż, Januszku, oczki, zmruż!
A Aleksa zrobi, by
Z Holiwudu przyszły sny!

Anioł ona, czy też heksa,
Ta Aleksa?

(21/11/2018)

sobota, 10 marca 2018

Studia dziadkologiczno-wnuczkologiczne

Taka refleksja naszła dziadka...
(Refleksja dziadka to jest gratka!)

Z okazji marcowego Dnia
Kobiet (to była przerzutnia)...

Refleksja? No... pytanie raczej...
(Pytanie też refleksję znaczy;

Sama refleksja to już nie to...)
Od ilu lat się jest kobietą?

(Pytanie nieco wieloznaczne..
Wieloznaczności wszak są smaczne!)

Tłumaczę zatem jak to jest:
Nie, że "od ilu" pani S!

Tutaj wystarcza nam metryka...
Spojrzysz w kalendarz i już styka!

Takoż wyjaśniać Wam nie będę,
Że tu nie chodzi o transdżęder,

Tylko o Wnuczki moje obie...
Czy Ich dotyczy ten Dzień Kobiet?

Bo... biologicznie rzecz jest jasna:
To są kobiety! Więc dziś czas na

Życzenia, kwiaty, czekoladki,
Fikołki i zabawy z dziadkiem...

Lecz czy ktoś słyszał, by tak z dziadkiem
Dzień Kobiet czciły CZTEROLATKI?!

Więc tu refleksję by rozniecić:
Bardziej kobiety to, czy dzieci?

A jeśli dzieci, to od kiedy
Obchodzić z nimi Dzień Kobiety?

Jednak rozważać taką rzecz nie
Jest dzisiaj zbyt bezpiecznie!

Kto kocha dzieci (czy się mylę?)
Zwany jest dzisiaj pedofilem...

Pamiętam hasła (nie, nie straszę!),
Że wszystkie dzieci są wszak nasze!

Było. Nie wróci. Dzisiaj lepiej
Nie kupię Wnuczkom kwiatka w sklepie...

Bo wnet ciupasem za te kwiaty
Mogą wziąć dziadka -- buch! -- za kraty!

Refleksja, wręcz niewinna wcale,
Zbyt często gnije w kryminale...

(08.03.2018)

piątek, 1 grudnia 2017

Kuplety hipochondryczne. Ciąg dalszy.



Kochać chciałbyś aż po świt ją...
A tu vitium!

Wstajsz rano... Słońce co za!
A tu... Stenoza!

Jesteś zdrów i niewyżyty!
A tu... Monocyty!

Patrzysz w lustro: samo śliczne!
A tu... Zgięcie kyfotyczne!

Do aktorstwa masz pretensje...
A tu: w mózgu hypodensje!

Potężnyś jak cztery Tuski,
A tu Schmorla guzki!

Głowa twoja: taka mądra!
A tu: wypadanie jądra!

Jednak są też dobre strony:
N.p. korzeń pogrubiony

wtorek, 21 listopada 2017

ABBA na Janusza uroniny

----------

Co nas w listopadzie boli?
Łokcie, biodra i kolana,
Głowa (zwykle już od rana)...
Mniejsza chęć jest do swawoli.

Co nas w listopadzie łupie?
Sąsiad z góry swą wiertarą,
Sąsiad z dołu łoi starą,
Nas zaś obaj mają w dupie...

Co nas w listopadzie męczy?
Politycy (bo łajdaki),
Klimat (no bo mamy taki),
Braki słońca, braki tęczy...

Co nas w listopadzie bawi?
Śliwowica (bądź gruszkówka),
Dodatkowa skądsiś stówka,
Dobry film ściągnięty w avi...

Co nas w listopadzie cieszy?
Że już spadły wszystkie liście
(Brak grabienia, oczywiście!),
I upadek Trzeciej Rzeszy.

Co nas w listopadzie wzrusza?
Syk i trzask z drwa smolnych szczap,
Samogonu 'kap, kap, kap'...
URONINY U JANUSZA!

(21 listopad 2017)

sobota, 19 listopada 2016

Małe eksperymenty ze szczęściem


Do szczęścia nie potrzeba wiele!
Nie trzeba wcale moczyć stóp.
Kominek, kawa, przyjaciele,
Z którymi konie kraść (po grób).

Zmysłowej lampy ciepły krąg,
Butelka czerwonego wina,
Nawilżający krem do rąk,
Koniecznie: Summertime Gershwina!

Miast ciasnych butów -- luźne kapcie,
Wygodny fotel, ciepły pled,
W pobliżu gospodarną Babcię,
Co cię przytuli, choć tyś zgred!

Smacznego czasem coś na ząb:
Kalmary, łosoś, hummus, brie,
Uszczelki w oknach, w razie ziąb,
Internet, radio, DVD.

Zdjęcia w albumie, książek trochę,
Zegara staroświecki tyk,
Dozownik ładny mieć na prochy,
Mocnej herbaty duży łyk.

Do szczęścia nie potrzeba wiele!
Właściwie... Trzeba bardzo mało...
Do szczęścia, Drodzy Przyjaciele,
Trzeba, by nam się szczęścia chciało!

19/11/2016

sobota, 29 października 2016

Zęza.


Gdy ci w życiu zginie sens,
Musisz udać się do zęz,
Aby się pobabrać w gównie...
Po to wszak jest zęza (głównie)...
Będziesz się w tym babrać, aż
Sens odnajdziesz, kurza twarz!
Potem sobie opłucz go,
By z nim raźniej ci się szło.
Morał szepnę ci na ucho:
Lepiej, jak jest w zęzie sucho!

środa, 28 września 2016

Kuplety hipochondryczne


72. Teraz smętny już mam pat ja... Sprzeczność: hipo-chondro-patia.
71. Chciałem se wydłużyć rejestr, ale nic mi więcej nie jest!
70. Myślisz sobie: Znowu, kurcze, ostre w łydkach mam przykurcze!
69. Kiedy zechcesz kichnąć krzynę, musisz łapać za pachwinę... :-(
68. O czymże dumać na poznańskim bruku, gdy ma się w nosie suchy, wredny mucus?
67. Chory zwyczaj, a niech go fak! Jestem sobie onychofag...
66. Trudni żeby nikt nie poczuł, jak masz nietrzymanie moczu...
65. Mój dentysta jest galanty! Chce mi sprzedać dwa inflanty...
64. Myślałem, myślałem... Wymyśliłem przeto, że KAŻDA demencja jest stanowczo praecox!
63. Gdy cię rano boli dupa, może to od kręgosłupa? (Braku. Czyjegoś. Moralnego.)
62. Starość jest pycha! Lecz mam problem nowy: od onanizmu mi wysycha stos pacierzowy...
61. Gdzie żeś ty chory, człowieku, jak wszystko masz w normie? (Dla wieku...).
60. Rano boli tylko główka? To jest czterokończynówka!
59. Rób se faka z naczyniaka!
58. Gdy na kręgi wskazać palcem, jestem sobie zwyrodnialcem!
57. Teraz powiem "to już pat" ja... Bo się wdała dyskopatia.
56. Nie pomoże ci pokropa, kiedy z rany leci ropa.
55. Franca co za, ta stenoza!
54. "Koniec! Starczy! Zamykamy!"... "Starcze są na dłoniach plamy!"
53. Byłem sobie niezły luzak, aż mi Krystian* nabił guza! (*Christian Schmorl mu było).
52. Czy chcesz klamry? Mówisz, że nie, chociaż zębów masz stłoczenie?!
51. Po głowie pałęta mi to się: czy można skrzywioną przegrodę mieć w nosie?
50. Epigramat tak zacny, że lepszego nie wiem: ars longa est, sed frenulum breve!
49. Dzwonił szwagier, że (o rety!) zaczął cierpieć na atletyzm...
48. Gdy cię rano bolą jądra, to najpewniej hipochondria.
47. Nie pomoże i niewiasta, kiedy ci paznokieć wrasta!
46. Lepsze są leniwe (z vatem!), niż łysienie plackowate.
45. Trącał go pies, ten IBS!
44. Faworki hipochondryczne. Przepis taki: mączaki+drożdżaki+cukrzaki+tłuszczaki. Smaczne niczym madyfaki!
43. Sytuacja taka: mam raka.
42. Jak ci przerosną neurony lustrzane, to, mówiąc krótko, masz przerąbane! Ta choroba (nic nie ściemniam) zwie się hiperempatemia.
41. Powiadacie: "Zupa z raków"? Już od roku nie mam smaku :-(
40. Lepiej dostać quattro doppie, niż myopię.
39. Rąbał drwal drwa aż miło. Lecz mu się coś porobiło. Smutny koniec bajka ma: Teraz drwala rąbie rwa!
38. Nie wiem czy od tego skonam, lecz, bezwzględnie, mam znamiona!
37. Mówi lekarz: "Ponoć Pepsi ma pomagać w narkolepsji!"
36. Mam chorób 30 i 4... Do tego szmery.
35. Świetny był ten gość, co wynalazł Diprophos! (Taki asonansik...)
34. Puka ktoś, więc pytam: Kto? A to Antek Tepeo!
33. Twoja głowa jest do dupy kiedy masz na głowie strupy!
32. Nec Rogersy i nec Freudy, gdy cię męczą hemoreudy!
31. Ranek jest, więc hop! Do dzieła! Hipochondruj ad nauseam!
30. Myślisz sobie: "Całkiem źle!"... Na recepcie IPP :-(
29. Gdy cię Hegla myśl ukąsła, idź i zrób resekcję dziąsła!
28. Nie pomoże leków torba, kiedy ci wymięknie organ!
27. Lepsze życie z Monoprostem, niźli z jaskrą! Wszak to proste!
26. Puka ktoś, więc mówisz "Żeszk!" Nie panikuj i nie wrzeszcz! Otwórz drzwi: Borelia Kleszcz...
25. Gdy zaś ci nie trzeba sna, weź RedBulla! Albo dwa!
24. Żeby łatwiej przyszedł sen, wciśnij se Larimax N!
23. Statystykę w bajki włóż, gdy ci pęknie ząb NA WZDŁUŻ!
22. By nie jebnąć w mordę tortem -- Persen Forte!
21. Przecież wiesz jak to jest: spać chcesz, a tu RLS!
20. Gdy na wymiot ci się zbiera, nie masz kaca, lecz Meniera!
19. Toż to nie jest wina Tuska, że masz w uchu tinnituska!
18. Pytasz waść: "Co mam kłaść?" Schrunden Maść!
17. Chciałbyś tak, jak było wprzód... A tu wrzód!
16. Od platfusa aż po łupież... Swej choroby nie wytupiesz!
15. A w jelitach (do tego wszystkiego) lata ci Drohn Leśniewskiego!
14. Idziesz... Myślisz, że się wysrasz... A tu ischias!
13. I ciebie dopadnie, niestety, artretyzm!
12. Co jest dla mnie szczęściem czystym? Zimny łokieć tenisisty!
11. Zawsze w życiu miał fuksa... Aż dostał halluxa.
10. Dlaczego nadgarstek nie śpiewa? Nie śpiewa, lecz pieśnią parska! W Zespole Pieśni Nadgarstka...
9. A gdy umrę, zaliczcie mnie proszę do zbioru... przyjaciół z poczuciem tumoru!
8. Egzystencja, czujesz, nie ta? Zaproś Wujka se Tureta!
7. Nie wódź, Chanel, ty za nos mię! Mam anosmię.
6. Rano, zanim sobie walnę, mam objawy prodromalne... :-(
5. Krwią podpisał. Wierzył święcie, że go czeka wniebowzięcie. Lecz przeoczył (bo był burak): nie "raptura", lecz "ruptura"!
4. Miał nadzieję, że się uda... A tu udar!
3. Na lumbago? Figo-fago!
2. Bo tylko święty nigdy nie gdera, choć mu dolega cysta Bakera!
1. Studies in proctology. Hernia. When hernia hits, You call it quits...

wtorek, 22 marca 2016

Paprykarz


Siedzę i myślę nad sensem bytu...
Myślę i nie wiem zupełnie czy tu
Przywołać raczej koło czy krzyż?
A tu ryż!

Więc myślę dalej... Ot -- taki Fromm!
Alternatywę stawia mi swą:
Czy lepiej być jest, czy może mieć?
A tu śledź!

Mniejsza o Fromma! Coś łatwiejszego;
Coś, że tak powiem, w kwestii ten-tego:
Gdzie znaleźć miłość na tym świecie?
A tu przecier!

I tak mi schodzi cały dzień boży...
Ledwo rozbłyśnie mój umysł hoży,
Ledwo myśl raźniej w przódy pomyka...
A tu PAPRYKARZ!

(22/03/2016)

środa, 2 marca 2016

Gdzieś ulotniła mi się wena...

Gdzieś ulotniła mi się wena...
Wszak flat spiritus ubi vult.
Czekam i czekam, a jej nie ma...
A żyć bez weny to jest ból.

Czy może poszła do sąsiada?
Czy ją w tramwaju widział ktoś?
W przychodni siadła, by zagadać?
Do sklepu, by na ząb wziąć coś?

Może nad morze pojechała,
Bo niezły rabat w zimie jest?
Albo społecznie poszła działać?
(Działać społecznie jest wszak fest!)

Gdzie by nie była, sam zostałem...
Więc siedzę... no i patrzę w mur...
Jakich ja leków już nie brałem,
By w głowie słyszeć weny wtór!

Na nic... I jakby zasiał makiem...
Bez weny jest tak cichy mózg...
Gdzie były przedtem różne takie,
Teraz się tylko nurza wóz...

I nikt nie woła... Próżna rada...
Lecz dokąd jechać? No i jak?
Bez weny nie ma na co wsiadać,
I po co wsiadać, gdy próżny bak?

A może to już drogi koniec?
(Bo jest wszak koniec wszystkich dróg.)
Wóz w zieloności swej utonie...
Ja z nim utonąć też bym mógł...

Wśród ciszy, nieba i zieleni
Jest odumierać nie najźlej...
Weno! Gdy już ci się odmieni,
Pamiętać o mym grobie chciej!

(02/03/2016)

poniedziałek, 22 lutego 2016

Wiersz o niczym

Czasem tak na fejsie bywa:
Nikt nie woła, nikt nie krzyczy...
Więc walnijmy se na priva
Mały wierszyk, wiersz on niczym.

To nie żart jest, hoax lub Witz...
Zapytajcie się Noblistki:
Co jest 'coś' i co jest 'nic'?
To jak w gałce ocznej szklistki.

W filozofii już od wieków
Tkwi ta jej najtwardsza oś:
Czemu w świecie -- mów człowieku! --
Nie jest nic, lecz właśnie coś?

A jeżeli czegoś nie ma,
To jak o tym pisać mam?
Wiersz o niczym? Toż to ściema!
Ram-tam-tam i ram-tam-tam!

Może ściema, może nonsens...?
Oksymoron (albo dwa)...
Ja uśmiecham się pod wąsem:
Nikt nie woła? Wołam ja!

(22/02/2016)

środa, 30 grudnia 2015

Studia hipochondryczne

(Śpiewać na znaną melodię).

W pochodzie codzienności mieć trzeba jakiś azyl...
Policzę więc choroby, nim nowa mi się zdarzy.

Co ja mam?

Ja mam w mym uchu pulsujący szum...
Ja mam szwy cztery, bo zrobiłem bum...
Ja mam nadgarstka nazbyt wąską cieśń...
I w sercu pieśń,
Głuchą wieńcówki pieśń.

Ja mam w żołądku pulsujący guz...
Ja mam w połowie już wymiękły mózg...
Ja mam przy lędźwiach usunięty krąg...
I gościec rąk,
Tak, gościec obu rąk.

Ja mam ciśnienie w gałkach obu ócz...
Ciała szklistego męty, tego prócz...
Ja mam rozliczność najróżniejszych cyst...
I w płucach gwizd
Przewlekły w płucach gwizd.

W pochodzie codzienności mieć trzeba jakiś azyl...
Choroby mym azylem; to o nich lubię marzyć.
Jest pochód codzienności, i wyjść nie można z niego...
Byt słodzi hipochondria, i nie ukrywam tego.

(https://youtu.be/7XNg0taVosw)

(30/12/2015)

niedziela, 22 listopada 2015

Uroniny 80


Nic tak silnie jak tradycja nie związuje rączek nam...
Uroniny to rzecz święta; będzie wierszyk... Ram-tam-tam!

Że rocznica to okrągła, takiż będzie wierszyk nasz.
Rytm i rymy połączymy w oktagonik* - i już masz!

Główny zamysł? Temat wiersza? Korzeń? Jądro? Lajtmotif?
To, że Zacny Wujek Janusz OSIEMDZIESIĄT LAT jest żyw!

Osiemdziesiąt! A nie każdy zna na pamięć prawdę tę,
Że we Francji mówią na to (proszę zgadnąć!): quatre-vingts!

No a dla tych, co z francuskim (no i wogle) ani rusz,
Tłumaczenie: Wujek Janusz wart dziewczęcych CZTERECH dusz!

I nikogo to nie dziwi, bo, gdy ty zaparzasz fix,
Wujek Janusz ci pokaże, że ma L i XXX**!

Więc choć Janusz do konklawe miałby już zamknięte drzwi***,
Jest wszak ciągle jak rtęć**** żwawy i nie musi czernić brwi!

Poniektórzy utrzymują, że on jeszcze większy chwat:
W osiemdziesiąt dni objedzie cały ten nasz ziemski świat!

A gdy siada i z Małgosią zaczynają w kości grać,
Rzuca kostką i wychodzi... OSIEM! Taka jego mać!

Więc, Januszu, z tej okazji... Zdrowym bądź i trzymaj się!
Życzy sześćdziesięciolatek. (Po francusku: trois-vingt).


--------------------------------------------------------

* Oktagon ma 8 kątów.
** L - large (duży rozmiar), XXX - symbol pornografii.
*** 80 lat to granica wiekowa przyjęta przez Watykan.
**** Liczba atomowa rtęci: 80.


(21/11/2015)

środa, 2 września 2015

Było dwóch panów K.


Było dwóch panów K.
Jeden nazywał się Kali,
Drugiemu Kant dali.

Obaj robili w etyce...
Kant miał pomysł gotowy,
A Kali -- krowy.

Kanta pomysł był prosty,
Choć inni mieli zawiłe:
Nie rób, co tobie niemiłe.

Kali nie lubił negacji,
Więc zredukował... I tyle:
Rób, co tobie jest miłe.

Tłumaczył to na przykładzie:
Jak kradną Kalemu, to źle jest.
Jak Kali, to dobry interes!

Z dwóch panów na K.
Kant gadał niedorzecznie,
A Kali będzie żył wiecznie!

(31/08/2015)

wtorek, 2 czerwca 2015

Dusza

Więc idziesz z duszą do psychiatry
A tam pytają cię o stolec...
Myślałeś sobie: będą Tatry,
A tu depresja... Ja chromolę!

Więc bierzesz duszę swą do szrynka,
A tam ci każą palcem w nos!
I jak tu teraz nie wymiękać?
Jak nie narzekać na swój los?

Twą duszę bada analityk.
Kredkami masz rysować dom...
Jak mu powiedzieć, że ty przy tym
Odczuwasz ból i wstyd i srom?

Uiszczasz wreszcie po swej sesji...
W kasie fiskalnej (i z rabatem!).
Pogłaskać duszę swą ty chcesz i
Spytać: coś z tobą, czy ze światem?

(02/06/2015)

wtorek, 31 marca 2015

Ruszaj Marto!

Ruszaj Marto do Powidza
Sobkowiaków poodwidzać!
Łódkę wynajm! Zabierz Śpiwór
I na wody czekaj przybór.
Gdy już spłyniesz w toń jeziora,
Na przygody przyjdzie pora:
Ty na łódce lewym halsem,
A tu w stępkę puka palcem...
Wuja Włodek, świetny nurek,
Co w kadłubie wierci dziurę.
Jak wywierci -- to się wie --
Wszyscy legną wnet na dnie!
Ale nic to; Keine Schade;
Damy sobie i z tym radę.
Wie to w końcu wszystka wiara,
Jaki z Wuja jest aparat...
... Oddechowy, jasna rzecz.
Wszystkie strachy idą precz,
Bo dwóch nurków, taka mać,
Może z jednej butli ssać...
Aż potrójnie wszystko widzą :-)
Ruszaj Marto do Powidza!

(18/05/2002)

czwartek, 26 marca 2015

Studia egotystyczne. Jestem sobie.


Jestem sobie człowiek luźny...
Nie autochton, lecz podróżny.
A do tego, oczywista --
Ekskremista.

Anarchista, melancholik...
I filozof z bożej woli.
A z tym wszystkim, niestety --
Artretyk.

I reumatyk, i poeta,
(Tylko jakoś wena nie ta!)
Przy tym (już to powiédz!) --
Krótkowidz.

Trochę pyknik, trochę głuchy,
W nosie cięgiem brzęczą muchy --
Nienajmniejsza to bieda,
Że abnegat.

Czasem schizol, vel aparat.
"Niegodziwy dziad" (to Stara...).
Jak powstrzymać się nie uda,
To maruda.

Dziś marzyciel, jutro sceptyk.
Migrenista i dyspeptyk
Czymś ciągle  zasroman...
Meloman.

Ironista. Wręcz sarkasta.
Niby chłop, lecz ciut niewiasta
(Zdaniem pewnych pań)...
Borderlajn.

Jestem sobie człowiek luźny...
Ciut za wczesny, ciut za późny.
Oraz, całkiem nie z tej ziemi,
Hiperempatemik.

(26/03/2015)